DZIŚ

Wiadomość archiwalna

Studio Skit: Rapem w uzależnienia

Pracujemy poprzez muzykę z prawdziwymi „hardcorowcami”. Nie ma w Warszawie grupy, która bardziej potrzebowałaby naszych działań, a do której byśmy nie dotarli – mówi Filip Krzywiński, współprowadzący Fundację Studio Skit.

2015-03-23, 03.08

Od projektu do Fundacji

Psychologowie: Filip Krzywiński i Kamil Sobiczewski, prowadzący fundację Studio Skit pracują razem od 2006 roku. Oprócz psychologii połączyła ich muzyka: grają na różnych instrumentach. Pracę „metodą Studio Skit” – jak określa ją Filip – zaczynali w jednej z dużych organizacji warszawskich. Działali wówczas w studio na Ursynowie, potem w Śródmieściu, na Siennej. Po pięciu latach uznali, że nabyte w tym czasie doświadczenie pozwala im na założenie własnej fundacji. I tak powstało Studio Skit. Studio nagrań i zarazem siedziba organizacji – którą trudno nazwać jednak biurem –– mieszczą się w Warszawie, przy ulicy Kopernika.

Studio Skit w pigułce

– Prowadzimy szereg projektów z zakresu profilaktyki, edukacji kulturalnej. Pracujemy z młodzieżą i tak zwanymi młodymi dorosłymi, tzn. z ludźmi w wieku od 13 do 21 lat. Oczywiście zdarza się, że wśród uczestników projektów mamy także ośmioletnie dzieci lub starszych dorosłych, którzy na przykład ukończyli leczenie w ośrodkach leczenia uzależnień. Rzadko udaje nam się naszymi działaniami objąć młodzież z całej Warszawy. Ponieważ projekty Studio Skit finansowane są z grantów miejskich przyznawanych w ramach konkursów w poszczególnych dzielnicach, najczęściej właśnie z takich rejonów rekrutują się ich uczestnicy – Filip, zaskakująco zwięźle jak na psychologa i artystę, charakteryzuje działalność Fundacji. – Nie udało nam się jeszcze przekroczyć linii Wisły! Oznacza to, że młodzież zamieszkująca np. Szmulki i Targówek pozostaje poza orbitą naszych działań. Choć oczywiście nie jest to do końca prawdą. Pamiętam kontrolę, w jednym projekcie, którego odbiorcami byli młodzi mieszkańcy Śródmieścia. Gdy okazało się, że ramach tego przedsięwzięcia nagrywamy także rap z zakapiorami z Pragi, stwierdziłem tylko: oni są stąd. Biegają po Śródmieściu, czas spędzają na tutejszych ulicach, to tak jak by stąd byli… – dodaje.

Narzędziem pracy chłopaków ze Studia Skit jest muzyka i sztuka, a w wymiarze praktycznym – profesjonalne studio nagraniowe, które sami stworzyli. Muzyka to narzędzie pracy z młodzieżą zagrożoną zachowaniami ryzykownymi, czyli np. spożyciem alkoholu, zażywaniem narkotyków, wszelkimi innymi uzależnieniami, przemocą, ucieczką z domu czy odmawianiem wypełniania obowiązku szkolnego. W Studio Skit młodzi ludzie mają możliwość nagrywania muzyki, która im w duszy gra. W zdecydowanej większości jest to rap.

– Rap to muzyka naszych klientów. Ja sam jestem muzykiem funkowo-jazzowym. Musiałem polubić i poszanować muzykę ulic, bo to narzędzie mojej pracy. Muszę też znać środowisko. Bynajmniej nie w teorii – dlatego dziś jestem tak a nie inaczej ubrany. Po rozmowie z tobą mam nagranie w naszym studio – mówi Filip.

Po pierwsze: nie przynudzać

Tak zwana trudna młodzież, z którą pracują psycholodzy i muzycy ze Studia Skit, nie należy do osób szukających pomocy. Rzecz jasna, tej pomocy potrzebuje, ale się po nią nie zgłosi.

– Te chłopaki i dziewczyny – bo te też jak najbardziej rapują – nie pójdą do psychologa, lekarza, prawnika czy OPS-u. Są bardzo nieufni wobec instytucji publicznych. Ja dla nich jestem przede wszystkim panem od konsoli. I tak ma być, dzięki temu to działa. Relacje, których początkiem jest nagrywanie muzyki, zawsze się zmieniają. Choć czasem to trwa i dopiero po siedmiu, ośmiu miesiącach poszczególni „podopieczni” się otwierają – wyjaśnia Filip.

Specyfika działania sprawia, iż chłopaki ze Studia Skit docierają do stosunkowo niewielkiej liczby osób. Rocznie jest to od stu do dwustu młodych ludzi. Oznacza to jednak, że w czasie działania studia odwiedziło je kilka tysięcy osób. Ci, jeśli chcą nagrywać muzykę, muszą przestrzegać pewnych zasad: żadnych narkotyków, alkoholu i agresji w Studio. Część młodych raperów, którzy starają się przestrzegać zasad, czasami nie wytrzymują w tych ryzach. Dla prowadzących fundację wyłom w zasadach nie jest porażką, a sygnałem do dalszej pracy, co oznacza spotkania ze specjalistami od uzależnień, udział w odpowiednich warsztatach, jeśli dana osoba chce jednak nagrywać muzyki w studio na Kopernika.

Filip mówi o takich sukcesach w swojej pracy, jak zupełna zmiana stylu życia wśród jego podopiecznych. Niektórzy z nich zerwali ze starym trybem życia, podjęli studia, także za granicą. Inni mieli niestety mniej szczęścia: nadużywanie narkotyków kilku z chłopaków rapujących w Studio doprowadziło na dno.

Plany na najbliższą przyszłość

Fundacja prowadzi także odpłatną działalność statutową, a w jej ramach wytwórnię. Nagrywać muzykę mogą tu ci, którzy już ze Studio Skit pracują, mają talent i wolę, aby profesjonalnie zająć się rapem.

– Nasza wytwórnia jest dla ludzi, którzy chcą iść dalej – mówi Filip. Nagrywane w ten sposób albumy muzyczne dostępne są w Internecie, np. na kanale You Tube. I właśnie na rozwijaniu tego filaru organizacji skupiają się Kamil i Filip. Przed nimi trudna droga pozyskania sponsorów z sektora prywatnego na finansowanie działalności wytwórni.

A czy miasto docenia tę ważną i efektywnie prowadzoną działalność na rzecz zagrożonej młodzieży? Ocenić to można liczbą wygranych konkursów na realizację zadań z zakresu profilaktyki uzależnień. Do ubiegłego roku Studio Skit prowadziło takie projekty w wielu dzielnicach. Obecnie sytuacja się zmienia: dofinansowanie przyznano innym przedsięwzięciom, ale przed Studio Skit otwiera się nowa szansa. Część dzielnic chce współpracować z organizacją poprzez zakup od nich konkretnych usług. Te zaś są wysokiej jakości, realizowane przez profesjonalistów przy pomocy dobrego sprzętu. Wyróżnikiem stosowanej metody jest zaangażowanie odbiorców, połączenie dyscypliny ze specyficznym luzem, czy po prostu zrozumieniem psychiki młodych, z różnych powodów żyjących na marginesie społeczeństwa, ludzi.

1 | 2
źródło: inf. własna warszawa.ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Komentarze | dodaj komentarz
Nie ma żadnych komentarzy - dodaj komentarz
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.