DZIŚ

Wiadomość archiwalna

Prawdziwe wyzwanie? NGO na wsi

W dużych miastach słowo NGO stało się już niemalże modne. – Znacznie trudniej działa się organizacjom w małych, wiejskich społecznościach – twierdzi Dorota Pieńkowska z Funduszu PAFPIO, wspierającego trzeci sektor. Czym może zajmować się organizacja w zaledwie stuosobowej wsi? Bardzo ciekawymi projektami! Przyglądamy się Stowarzyszeniu Dla Ziemi.

autor(ka): Fundusz PAFPIO
2015-03-04, 15.02

Powiat lubartowski (woj. lubelskie) to miejsce z klimatem, w którym mieszka wielu artystów, rzemieślników, osób wychowanych w dużych miastach lub nawet za granicą. Jedna z nich, Francuzka Nicole Grospierre-Słomińska, jest obecnie sekretarzem Stowarzyszenia Dla Ziemi. – Tu zapuściłam korzenie, urodziłam dzieci, a mój mąż zbudował dom. Kocham to miejsce – opowiada o swojej okolicy.

Stowarzyszenie powstało w 1995 roku. – W formalny sposób chcieliśmy realizować nasze pomysły i idee – opowiada założycielka i dzisiejsza prezeska, Ewa Kozdraj. Pierwsze, dość niskobudżetowe projekty, polegały na akcjach zbierania śmieci w lesie czy blokowaniu dzikiego wywozu odpadów do starego wyrobiska po kopalni. Przymiotnik „ekologiczne” widniał wtedy nawet w nazwie Stowarzyszenia. Wciąż rozszerzało ono jednak swoją działalność.

– Dziś trudno wyobrazić sobie sensowność takiego działania, ale kolejnym większym projektem było połączenie ludzi z okolicy siecią CB radio. Nawet telefony na korbkę były wtedy dostępne tylko u sołtysów – śmieje się Kozdraj.

Przełomem był rok 2003, kiedy Stowarzyszenie przystąpiło do programu „Europa bez granic”, finansowanego z funduszy przedakcesyjnych PHARE z 2003 roku. Jednym z jego elementów były konkursy dla dzieci. – W wiejskiej szkole to było coś zupełnie nowego. Dziewczynce, która zajęła pierwsze miejsce, drżały ręce i głos uwiązł w gardle, gdy odbierała od nas rower górski – wspomina Ewa Kozdraj.

Początkowe projekty, głównie młodzieżowe, opiewały na kwoty kilkutysięczne. Obecnie roczny budżet Stowarzyszenia to około pół miliona złotych. Kozdraj cieszy się jednak przede wszystkim z wiedzy, jaką już zdobyli (m.in. dzięki współpracy z międzynarodowymi NGO-sami i wymianom szkoleniowym) oraz profesjonalizacji Stowarzyszenia. – Naszą misją jest udział w rozwoju tego typu inicjatyw – opowiada Dorota Pieńkowska z Funduszu PAFPIO. – Pamiętam nasz pierwszy kontakt dziesięć lat temu, kiedy pojawili się u nas jako mała organizacja. Od tego czasu zrobili krok milowy w stronę transparentności finansowej, a przez to wiarygodności. Stowarzyszenie Dla Ziemi jest doskonałym partnerem i pewnie dlatego zaufało mu tak wiele instytucji wspierających III sektor i lokalnych firm – dodaje.

– Rzeczywiście, Fundusz PAFPIO wspierał nas od samego początku – potwierdza Ewa Kozdraj. – Bez ich pomocy nie udźwignęlibyśmy teoretycznie niewielkich kosztów, np. drugiej transzy projektu młodzieżowego w wysokości 4000 zł. Właśnie z takimi problemami stykają się małe, wiejskie organizacje – dodaje.

Organizacja zatrudnia trzy osoby i pracuje z wolontariuszami, posiada też już własne biuro. – Mamy komputery, biurka, krzesła obrotowe, a nawet dużą drukarkę – wymienia z dumą prezeska. To, co tak naturalne w wielkich organizacjach, traktowane jest jako osiągniecie przez te działające lokalnie. – Właśnie dlatego lubimy wspierać małe, lokalne organizacje i do tego też zachęcamy. To efekty ich działań możemy obserwować w najbliższym otoczeniu, z nimi możemy się spotkać, porozmawiać – podkreśla Pieńkowska z Funduszu PAFPIO.

W 2007 roku Stowarzyszenie zrealizowało projekt w Tybecie, będąc pierwszym polskim NGO w Chinach, realizującym projekt edukacyjny. Był to początek zainteresowania uchodźcami, który zaowocował serią projektów skierowanych właśnie do tej grupy. 30 km od stuosobowej wsi Bratnik, siedziby Stowarzyszenia dla Ziemi, znajdował się bowiem Ośrodek dla Cudzoziemców w Niemcach Leonowie. Przebywali w nim dorośli i dzieci pozbawieni domów przez wojnę na Kaukazie, a Stowarzyszenie postanowiło im cyklicznie pomagać. – Od sześciu lat jesteśmy partnerami Urzędu ds. Cudzoziemców w Warszawie. Uchodźcy to bardzo niepopularny, ale niezwykle ważny temat – uważa Kozdraj.

Czy prezeska Stowarzyszenia, wspominając jego skromne początki, czegokolwiek żałuje? – Naiwność nie jest wadą, ale zaletą. Nie zmieniłabym niczego! – deklaruje.

www.pafpio.pl

Wiadomość nadesłana przez czytelniczkę/czytelnika portalu www.ngo.pl.
organizator: Krzywy Komin I Centrum Rozwoju Zawodowego
adres: ul. Dubois 33-35a, Wrocław,
źródło: Fundusz PAFPIO
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Komentarze | dodaj komentarz
Nie ma żadnych komentarzy - dodaj komentarz
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.