DZIŚ

Wiadomość archiwalna

Pomost do nowego życia

W Zabrzu z inicjatywy Fundacji Pomost i przy wsparciu lokalnego magistratu powstaje unikatowy na skalę regionu ośrodek dla byłych więźniów. Wszystko dzięki uporowi człowieka, który sam spędził ponad dekadę za kratkami i przekonał urzędników, że skazańcy zasługują na drugą szansę.

autor(ka): Mariusz Juszczyk
2015-01-23, 06.36

Gdy 41-letni Edward Szeliga wychodził w 2011 roku na wolność, jeszcze nie wiedział, że wkrótce stworzy jedną z najprężniejszych organizacji, pomagających byłym i obecnym skazańcom na Śląsku. On sam, po opuszczeniu zakładu karnego, miał to szczęście, że trafił na wielu życzliwych ludzi, którzy pomogli mu się odnaleźć w nowej sytuacji. Jednak nie każdy więzień może na to liczyć.

– Pierwszą osobą, do której się zgłosiłem, był Krzysztof Czekaj, dyrektor Ośrodka Leczenia Osób Uzależnionych "Szansa" w Pławniowicach. Przez jakiś czas przebywałem w tym ośrodku, który był dla mnie pewnym buforem, pomagającym mi w przyzwyczajaniu się do życia na wolności. Któregoś dnia powiedziałem Krzyśkowi, że nie podoba mi się to, że osoby wychodzące z więzienia nie mogą liczyć na żadną pomoc i ciągle odbijają się od ścian. Odpowiedział mi, żebym założył swoją własną organizację. I tak zrobiłem – mówi Edward Szeliga, prezes Fundacji Pomost.

Od pomysłu do realizacji

Był 2012 rok, gdy postanowił założyć stowarzyszenie, które pomagałoby skazańcom, osobom opuszczającym zakłady karne i ich rodzinom. Zapaleńców, takich jak on sam, szukał w grupach wsparcia byłych alkoholików, narkomanów, więźniów. Zaraził swoją ideą nawet pracowników socjalnych, kuratorów sądowych i policjantów.

– Osoby opuszczające zakłady karne otrzymują bardzo nierzetelną pomoc. Sam też kiedyś byłem w takiej sytuacji i nie mogłem się pogodzić z faktem, że taka osoba jest pozostawiona sama sobie. W więzieniu zatraca się zdolność komunikacji, bo tam wystarczy używać czterdziestu, pięćdziesięciu słów, aby się porozumieć. Dla osoby, która wychodzi z więzienia, życie na wolności bywa szokiem, bo zastaje inną rzeczywistość. Zdarza się, że ma problemy z tak prozaicznymi rzeczami, jak skasowanie biletu w autobusie, czy zakupy. Chciałem tym ludziom pomóc – tłumaczy.

Na początku członkowie stowarzyszenia jeździli prowadzić grupy wsparcia dla więźniów, przebywających w śląskich zakładach karnych i aresztach śledczych. Bilety kupowali za swoje prywatne pieniądze, nikt im nie pomagał finansowo.

– W grupach terapeutycznych pracowaliśmy nad motywacją osadzonych. To podstawa do tego, aby coś w sobie zmienić i spróbować zacząć życie na nowo – wyjaśniają w „Pomoście”.

Pod koniec 2012 roku nawiązali współpracę z gminą Zabrze. Bardzo przydatne okazały się rekomendacje biskupa Antoniego Długosza z diecezji częstochowskiej, który poręczył za Edwarda Szeligę. Rok później „Pomost” otrzymał pierwsze granty na profilaktykę uzależnień oraz pomoc byłym więźniom i ich rodzinom, w sumie kilka tysięcy złotych, ale to wystarczyło, żeby dać im nowy impuls do działania. Później było już z górki. Wieści o działalności „Pomostu” szybko zaczęły się rozchodzić, a praca organizacji była coraz bardziej doceniana. W 2014 roku już nie tylko Zabrze, ale również inne śląskie miasta zaczęły dotować projekty stowarzyszenia. W ten sposób, „Pomost” rozszerzył swą działalność, otwierając nowe grupy wsparcia i prowadząc dodatkowe zajęcia edukacyjno-warsztatowe w areszcie śledczym w Bytomiu i Tarnowskich Górach.

Pomogą byłym więźniom znaleźć pracę

Przełomem w działalności „Pomostu” było nawiązanie w 2014 roku współpracy z Fundacją Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, która realizowała projekt kompleksowego systemu współpracy z przedsiębiorcami dla wsparcia wchodzenia na rynek pracy młodych więźniów. W KUL-u został opracowany i wstępnie przetestowany specjalny produkt, wspomagający zatrudnianie byłych skazańców. Składa się on m.in. z narzędzi diagnostycznych, cyklu warsztatów kompetencji miękkich i zawodowych oraz rozwiązań moderujących współpracę instytucji publicznych z przedsiębiorcami w zakresie ułatwiania wchodzenia na rynek pracy byłym więźniom. Specjaliści z Lublina już przeszkolili kadrę „Pomostu” i teraz pomogą wdrożyć swój produkt również w Zabrzu.

– Produkt finalny zakłada budowanie, wzmacnianie modelu współpracy instytucji i podmiotów z przedsiębiorcami na rzecz wzmocnienia zatrudnialności młodych byłych więźniów poprzez doposażenie podmiotów i przedsiębiorców w narzędzia do współpracy. Efektywność zatrudnieniowa byłych młodych więźniów w wyniku testowania produktu i jego komponentów wyniosła 32%, przy tak trudnej grupie, jaką stanowią byli więźniowie – tłumaczy dr Joanna Chwaszcz, koordynator naukowa projektu z Fundacji KUL.

– KUL zainteresował się nami, bo rzeczywiście próbujemy coś zrobić inaczej i rzadko mówimy „nie”. Wierzę w siłę współpracy, bo dzięki temu można zrobić wiele wspaniałych rzeczy – dodaje z uśmiechem Edward Szeliga.

Zabrze daje zielone światło

Ostatnie pół roku w życiu „Pomostu” nabrało szczególnego tempa. Powołana została Fundacja „Pomost”, a miasto Zabrze przekazało na działalność organizacji lokal o powierzchni 300 metrów kwadratowych w samym centrum miasta. Remontują go sami osadzeni z pobliskiego Zakładu Karnego. Materiały budowlane częściowo ufundowali sponsorzy, a używane meble ofiarowali darczyńcy. Oprócz siedziby Fundacji „Pomost”, będzie tu funkcjonował specjalny ośrodek readaptacyjny, w którym znajdą się mieszkania dla byłych skazańców, punkt konsultacyjny dla osób w trudnej sytuacji życiowej i ich rodzin oraz sale warsztatowe, gdzie prowadzone będą zajęcia terapeutyczne. Będzie to pierwszy taki ośrodek na Śląsku i drugi w Polsce, obok Lublina. W założeniu ma to być modelowa placówka wsparcia byłych skazańców w Europie Środkowej.

– Osoby, które trafią do naszego ośrodka, zostaną objęte rocznym programem, który będziemy realizować przy wsparciu ośrodka pomocy społecznej, urzędu pracy, kuratorów i zakładu karnego. Zakłada on zajęcia terapeutyczne oraz współpracę z pracodawcami. Nasz ośrodek ma pomóc byłym więźniom w powrocie do normalnego życia. Na razie zamieszka tam osiem osób, ale plany są takie, aby znalazło tam miejsce dwadzieścia pięć, trzydzieści osób. Oficjalne otwarcie planujemy w lipcu przyszłego roku – mówi Szeliga.

 

Informacja własna portalu ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Komentarze | dodaj komentarz
Nie ma żadnych komentarzy - dodaj komentarz
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.